Autor:  Weronika 2020-03-22

Pierwszy, który od nas odszedł wspomnienie o Zbyszku Głowackim, speleologu, w sześćdziesiątą piątą rocznicę jego śmierci

(0 głosów)

Autorzy: Kazimierz Madaliński, Zdzisław Bobiatyński, Antoni K. Gajewski

W listopadowym numerze WIERCICY z 2019 r. zamieszczono listę kolegów-
speleologów, którzy odeszli od nas na zawsze. Otwiera ją Zbyszek Głowacki, który był
członkiem Speleoklubu w latach 1954-55. Na przełomie 2019 i 2020 r., a więc lat, w
których przypadała sześćdziesiąta piąta rocznica powstania klubu i jednocześnie wypadała
sześćdziesiąta piąta rocznica śmierci Zbyszka, poświęcamy kilka słów temu, który
odszedł pierwszy.


Zbyszek był chłopcem niezwykle uzdolnionym, obdarzonym naturalnym wdziękiem, a
przy tym koleżeńskim, uczynnym i skromnym. Zginął śmiercią tragiczną w nurtach Wisły
w wieku 19 lat.
Byliśmy kolegami z tego samego roku w Liceum im. Tadeusza Reytana, które Zbyszek
ukończył w 1953 r., będąc także laureatem IV Olimpiady Matematycznej. Zdecydował się
na podjęcie studiów na Wydziale Matematyki Uniwersytetu Warszawskiego. Nie był to
wcale łatwy wybór. Z racji wszechstronnych uzdolnień uzyskał bowiem wraz z maturą,
dyplom uprawniający do podjęcia dowolnego kierunku studiów, bez konieczności
zdawania egzaminów wstępnych. Po pierwszym semestrze, ku zaskoczeniu najbliższych
przyjaciół stwierdził, że jednak matematyka nie jest jego życiowym powołaniem. Po
zaliczeniu pierwszego roku studiów matematycznych (1954) postanowił nowy rok
akademicki rozpocząć na Akademii Medycznej w Warszawie. O wyborze nowego
kierunku studiów w dużym stopniu zdecydowały jego osiągnięcia w lekkoatletyce i
rozmowy z mistrzami tej dziedziny.
Już w szkole podstawowej przy ul. Różanej w trakcie czwórboju lekkoatletycznego
uzyskał wyniki znacznie lepsze nawet od dużo starszych kolegów. Na jednym z treningów
na stadionie „Ogniwa” (dziś mocno zaniedbanym) przy Al. Niepodległości, gdzie
odbywały się zajęcia w.f. Reytaniaków, na jego niezwykłą skoczność zwrócili uwagę

Witold Gierutto „Mefisto”, wicemistrz Europy w dziesięcioboju (1938) oraz Jan Mulak
„Pan Jan”, dwaj „generałowie” polskiej lekkoatletyki, twórcy Wunderteamu, czyli
cudownej drużyny lekkoatletycznej z lat 1956-1966. Pan Jan, autentycznie zafascynowany
inteligencją i wiedzą Zbyszka, zainteresował go medycyną i fizjologią. Zatem wybór
medycyny jako nowego kierunku studiów nie był przypadkowy.
Zbyszek rozpoczął systematyczną, mozolną wspinaczkę do czołówki polskich
trójskoczków. Zaczął bardzo skromnie: od 91 miejsca wśród 100 najlepszych polskich
lekkoatletów w 1953 r. (miał wtedy 17 lat), poprzez awans na 40 miejsce w 1954 r. A w
1955 r., będąc już studentem medycyny, na początku sezonu, w czerwcu pobił rekord
Polski juniorów wynikiem 14,44 m i znalazł się na 6 miejscu wśród najlepszych polskich
trójskoczków.


Tak więc, po zdaniu wszystkich egzaminów na 1 roku medycyny, po świetnym
rozpoczęciu sezonu lekkoatletycznego, lato zapowiadało się znakomicie. Tym bardziej, że
w 1955 r. kontynuował rozpoczętą w 1954 r. nową pasję – speleologię. Dzięki kolegom,
Antkowi Gajewskiemu, Kazikowi Madalińskiemu i Wieśkowi Szlenkowi, już w lipcu
1954 wstąpił do Warszawskiej Sekcji Taternictwa Jaskiniowego PTTK, założonej przez
Andrzeja i Władkę Chodorowskich, Tomka Umińskiego, Antka Gajewskiego i Ryśka
Karpińskiego. Ukończył w Złotym Potoku k/Częstochowy kurs taternictwa jaskiniowego
dla początkujących – pierwszy w historii Klubu. W trakcie kursu, 9 lipca, znalazł się z
Kazikiem Madalińskim i Wieśkiem Szlenkiem w grupie, która odkryła i wstępnie zbadała
nową jaskinię w rejonie Ostrężnika. Nazwano ją Wiercicą. Jeszcze w tym samym roku
ponowne wyprawy pozwoliły na jej dokładne rozpoznanie i naukowy opis. Trening
trójskoczka sprawił, iż zdolność sprężystego pokonywania różnych trudnych przeszkód
przyniosła Zbyszkowi uznanie oraz spontanicznie nadany w klubie przydomek: KOT. W
zimie 1955 r. wziął udział, razem z K. Madalińskim i W. Szlenkiem, w pierwszej
klubowej wyprawie hydrobiologicznej do jaskiń tatrzańskich: Zimnej, Miętusiej i
Kasprowej Niżnej. W tym pierwszym okresie po powstaniu Warszawskiej Sekcji
Taternictwa Jaskiniowego PTTK znakomitą większość speleologów stanowili studenci
Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego oraz absolwenci Liceum im. T. Reytana
w Warszawie.


Wydawało się więc, że wakacje 1955 r. będą pasmem kolejnych sukcesów sportowych i
kolejnych doznań speleologicznych. Niestety, w niedzielny słoneczny dzień 26 czerwca
1955 r., podczas wycieczki z kolegami klubowymi, Zbyszek utonął w Wiśle przy
wyjątkowo wysokim stanie wody. A to przecież była Wisła, która po nocy świętojańskiej
stanowiła prawdziwie groźny żywioł, nawet dla wytrawnych pływaków.
Nasz kolega szkolny i przyjaciel Zbyszek Głowacki, który odszedł pierwszy z grona
warszawskich speleologów miał wszystkie cechy, by zostać człowiekiem wybitnym.
Pisząc te kilka słów o Zbyszku, ciśnie się na myśl zdanie Tytusa Plauta (3–2 w. przed
Chr.) „WYBRAŃCY BOGÓW UMIERAJĄ MŁODO! ”


*Autorzy dziękują Krystynie Szlenk, żonie Wiesława Szlenka, absolwenta Liceum im.
T. Reytana z 1953 r. za wyszukanie w zbiorach rodzinnych zdjęcia Zbigniewa Głowackiego oraz Zbigniewowi Deludze za udostępnienie części materiałów
źródłowych do tego wspomnienia.

 

 

Przeczytano 400 razy

Podziel się

share on facebook share on linkedin share on twitter

Współpracujemy z:

 

 

Jesteśmy członkiem PZA 
Współpracujemy z e-przemek.pl
 

 

Skontaktuj się z nami

Masz pomysł na ciekawą wyprawę, projekt?

Chciałbyś poznać wyjątkowych i wyjątkowo dzielnych ludzi?

Chciałbyś spróbować swoich sił w poruszaniu się po górach i jaskiniach?

skontaktuj się