ZAPRASZAMY NA KOLEJNĄ EDYCJĘ KURSU TATERNICTWA JASKINIOWEGO!

 

    Z początkiem października rozpoczynamy w Speleoklubie Warszawskim kolejną edycję kursu taternictwa jaskiniowego. Zapraszamy osoby zainteresowane tematyką jaskiniową, chcące nabyć umiejętności bezpiecznego poruszania się po jaskiniach oraz dokument uprawniający do wstępu do jaskiń Tatrzańskiego Parku Narodowego oraz Gór Sokolich.

Opublikowano w kategorii Aktualności
poniedziałek, 18 marzec 2019 19:51

Kurs Taternictwa Jaskiniowego - maj 2019

ZAPRASZAMY NA KOLEJNĄ EDYCJĘ KURSU TATERNICTWA JASKINIOWEGO!

 

    W drugi weekend maja rozpoczynamy w Speleoklubie Warszawskim kolejną edycję kursu taternictwa jaskiniowego. Zapraszamy osoby zainteresowane tematyką jaskiniową, chcące nabyć umiejętności bezpiecznego poruszania się po jaskiniach oraz dokument uprawniający do wstępu do jaskiń Tatrzańskiego Parku Narodowego oraz Gór Sokolich.

Opublikowano w kategorii Aktualności
poniedziałek, 09 listopad 2015 00:00

Atomówki klasy LUX ;)

Czy inauguracja wejścia w grono „karcianych” może być luksusowa? Oczywiście – trzeba tylko odpowiednio wybrać cel akcji :D.

Opublikowano w kategorii Relacje
sobota, 10 październik 2015 00:00

Hipotermia i odmrożenia

W najbliższy wtorek - 13 października o godzinie 19:30 zapraszamy do klubu na spotkanie z Maćkiem Stańczakiem, który przybliży nam temat hipotermii i odmrożeń.

Maciek Stańczak - doświadczony ratownik medyczny, himalaista, zdobywca tytułu Śnieżnej Pantery.

Nie przegapcie okazji na poszerzenie swojej wiedzy i zadanie ważnych pytań. Nigdy nie wiadomo, kiedy taka wiedza może się przydać. Zimowe akcje tuż za rogiem. Warto dobrze się przygotować!

Opublikowano w kategorii Aktualności
środa, 19 sierpień 2015 00:00

FARFALE ZE SZPINAKIEM BY MARIUSZ M.

4-5 sierpnia 2015 r.

Trawers z jaskini Wielka Litworowa do Wielka Śnieżna.

Skład ekipy:

Jan Dudziec (Kierownik),

Adam Różański (uczestnik, główny poręczujący),

Mariusz Mejza (uczestnik zwykły).

Jakiś czas temu Janek spytał, czy nie chciałbym wybrać się do jaskini w terminie 1 -2 sierpnia. Mówił, że chce iść do Ptasiej Studni na stare dno. Dodawał z uśmiechem, że powinienem być zadowolony, gdyż wprawdzie ostatnio byłem w Ptasiej do dna nowego, ale wybrać się do jaskini zawsze warto. Intrygował mnie trochę niewielki uśmieszek towarzyszący stwierdzeniu, że powinienem być zadowolony... 

Opublikowano w kategorii Relacje

4-5 sierpnia2015 r.

Trawers z jaskini Wielka Litworowa do Wielka Śnieżna.

Skład ekipy:

Jan Dudziec (Kierownik),

Adam Różański (uczestnik, główny poręczujący),

Mariusz Mejza (uczestnik zwykły).

Już jakiś czas temu Janek spytał czy nie chciałbym wybrać się do jaskini w terminie 1 -2 sierpnia. Mówił, że chce iść do Ptasiej Studni na stare dno. Dodawał z uśmiechem, że powinienem być zadowolony, gdyż w prawdzie ostatnio byłem w Ptasiej do dna nowego, ale zawsze wybrać do jaskini warto. Lekko intrygował mnie niewielki uśmieszek przy stwierdzeniu, że powinienem być zadowolony.

Korzystając z okazji i urlopu wypoczynkowego w Tatry wybrałem się w środę wieczorem tak, aby jeszcze się co nieco powspinać. Janek dał mi znak sygnał żebym zgłosił się na bazie u Pani Krysi w sobotę wieczorem no i że w sobotę z ekipą poręczują Wielką Śnieżną tak abyśmy mogli pójść na trawers Wielka Litworowa – Wielka Śnieżna (tu uśmiech się wyjaśnił ). 

Zameldowałem się na bazie popołudniem gdzie spotkałem trzeciego do wyjście (Adama Różańskiego). Jak tylko rozpakowałem się to okazało się, że zapętliłem gdzieś świeżo zakupione kalosze, które kupiłem sobie Pod Wantą w Zakopanem. Kalosze te taszczyłem ze sobą od czwartku po całych Tatrach. Dzięki pomocy Różana kalosze odebrałem w Zakopcu (zostały w samochodzie, którym wracałem z doliny Gąsienicowej). 

Ekipa z Śnieżnej wróciła stosunkowo późno i zmęczona. Wyjście zarządzono na 12:00 lub 14:00 dnia następnego. Rano z Adamem ustaliliśmy, że zaczynać po południu akcję to nie jest jeden z tych najlepszych pomysłów. Ustaliliśmy, że lepiej będzie wstać w poniedziałek o 3:00 rano i ruszyć na szlak o 4:00. Janek przystał na naszą propozycję.

Niedzielę uczciliśmy wizytą w słowackich termach. Było ciepło, miło i sympatycznie. Rest przed wyrypą jak się okazało był jak najbardziej wskazany (wprawdzie po drodze była laguna, ale woda nie była już tak ciepła).

Jak zaplanowaliśmy tak i wstaliśmy. Syte śniadanie składające się z jajecznicy z kiełbasą i cebulą zaopatrzyło nas w sowity zapas mocy na nadchodzącą wyrypę. Po śniadaniu podjechaliśmy pod dolinkę Małej Łąki i już o 4:30 byliśmy na szlaku w kierunku celu.

Spacer do dziury przebiegał gładko, bez zbędnego opierdalania się i zbędnego dociskania tempa. Najprostsza droga do Wielkiej Litworowej prowadzi przez Kobylarzowy Żleb, który jest wszystkim grotołazom znany i lubiany. Koniec końców dotarliśmy pod otwór o 7:30.

Do jaskini weszliśmy parę minut po godzinie 8.00. Od samego początku aż do końca poręczował Różan. Szło mu to szybko i z gracją (węzły wiązały się jakby na zawołanie). Takowym sposobem o godzinie 10:00 dotarliśmy pod pierwszy płytowiec, gdzie zrobiliśmy sobie krótką przerwę. Tu ewidentnie jaskinia z obszernej i wygodnej do poruszania wraz z partiami zakopiańskimi staje się ciaśniejsza i wymagająca dużo większej uwagi tak, aby się nie pogubić.

Po partiach zakopiańskich przyszedł czas na zapoznanie się z klasykami takimi jak Magiel, Elektro magiel i Laguna. Śpieszę donieść, że Magiel i Elektromagiel są mocno przereklamowane (takie tam pochylnie gdzie strop od spągu nie są od siebie oddalone zanadto). Co do Laguny to mam zimne i mokre wspomnienie. Nalało mi się wody do już mocno zdezelowanych rękawic a wór, który ciągnęliśmy ze sobą raczył się klinować i mocno spowalniać akcję. 

Dla odmiany Partie Krokodyla okazały się długie i nie za szerokie, i jak dla mnie dosyć upierdliwe. Z drugiej strony cieszę się, że nie zawiodłem się na nich tak jak na Maglu i Elektromaglu. 

Jan dzielnie i z rozwagą prowadził nas przez skomplikowany labirynt ze spokojem i pewnością siebie. To podejście pozwalało nam nie martwić się nad to i skupić się na pokonywaniu następnych metrów i kontemplowaniu sporej ilości zacisków i przełazów.

Gdy dotarliśmy do charakterystycznej czarnej strzałki opatrzonej literami NK (Nad Kotlinami) wiedziałem, że już prawie jesteśmy w domu (jeszcze tylko chwilka i na autostradę A2). Pozostało tylko „pałować” do góry .

Po drodze skorzystaliśmy z dwóch biwaków, które były naprawdę miłymi rostowymi miejscami. Pierwszym był nowy biwak w okolicach krokodyla a drugim drugi biwak w Wielkiej Śnieżnej. Namiot z folii NRC czy prosty namiot z TESCO stają się w takich miejscach luksusem. Ugotowaliśmy sobie na drugim popasie farfale ze szpinakiem, które uczciwie podzieliliśmy pomiędzy naszą trójkę. Na prowiant dodatkowo składały się czekoladki i inne słodycze, kiełbasa i kabanosy. 

Jako początkujący grotołaz gorąco polecam braci taką wycieczkę. Ze względu na dość mocno skomplikowane ciasne partie jaskini trzeba pójść z kimś, kto orientuje się w labiryncie korytarzy. Każdy młody stażem jaskiniowy wędrowiec powinien taką akcję zaliczyć ze względów poznawczo- turystycznych.

MTM.

Opublikowano w kategorii Relacje

Pierwsze Koty za Płoty – czyli historia pewnej czarnej dziury z perspektywy szczypiorka ;)

 

Opublikowano w kategorii Relacje
poniedziałek, 22 wrzesień 2014 00:00

Dofinansowanie wypraw zagranicznych

KTJ ogłosiła nabór wniosków o dofinansowanie zagranicznych wypraw jaskiniowych. Można wysyłać je do 22 października 2014 r. Dofinansowanie otrzyma nie więcej niż 10 wypraw.

Zgodnie z „Regulaminem dofinansowywania wypraw przez KTJ PZA”, rozpatrywanie wniosków odbywało będzie się według następujących kryteriów:

Opublikowano w kategorii Aktualności

Współpracujemy z:

 

 

Jesteśmy członkiem PZA 
Współpracujemy z e-przemek.pl
 

 

Skontaktuj się z nami

Masz pomysł na ciekawą wyprawę, projekt?

Chciałbyś poznać wyjątkowych i wyjątkowo dzielnych ludzi?

Chciałbyś spróbować swoich sił w poruszaniu się po górach i jaskiniach?

skontaktuj się