Autorka:  2015-07-09

Ptasia 20/21-06-2015r. by Mariusz M.

(10 głosów)

Z racji tego, że człowiek już nie taki młody i spodobały mi się lekkie akcje zamiast ciężkich wyryp, postanowiłem zebrać jakąś większą lub mniejszą ekipę na weekend działalności jaskiniowo-powierzchniowej w Tatrach. W celu zmontowania ekipy pod wezwaniem wspin/ jaskinia dałem anons na mailu klubowym i kursowym SW.

O wszystkim miała zadecydować pogoda. Czyli: słonko = wspin, a jak warun będzie słabszy to jaskinia. Na początku odezwało się dwóch kolegów z SW, którzy z powodów różnych skapitulowali („Hańba wam!” jak by powiedział Król Julian).

Około wtorku, a może środy, zgłosił się Paweł. Bardziej chciał do jaskini niż na wspin i marudził, że pogoda nie będzie w weekend rozpieszczać. Kiedy w końcu udało mi się go namówić na działalność powierzchniową i przekonać, że w prognozach pogody ściemniają i na pewno nie będzie tak źle, zadzwonił do mnie Hubert i poinformował, że razem ze Sławkiem wybraliby się na jakąś fajną rekreacyjną akcję jaskiniową *). Wybór padł na Ptasią Studnię, a przejście zaplanowaliśmy do Nowego Dna (bo do starego to będziemy chodzili na emeryturze ;)).

W piątek po pracy pojechałem jeszcze do domu, żeby się spakować. W tym czasie Paweł skoczył powiosłować na kajaki, Hubert miał skończyć pracę dopiero o 22.00, a Sławek przyjeżdżał wieczorem swoim pepikowozem, żeby nas wszystkich pozbierać i wyruszyć na bazę pod Tatrami. Ja z Grodziska przyjechałem z plecakiem i worem pełnym lin do Warszawy Śródmieście i grzecznie czekałem na chłopaków, którzy zjawili się pod metrem Świętokrzyska. Pojechaliśmy zgarnąć Pawła, który razem z plecakiem dopełnił samochód i mogliśmy ruszać. I tak o 23.58 wystartowaliśmy z placu Grzybowskiego w komplecie.

Zapakowani szczelnie i po brzegi nad ranem dotarliśmy do Pani Krysi. Rozładowaliśmy do szpejarni nasze graty, a zmęczone podróżą cielska zapakowaliśmy do śpiworów. W sumie to razem z Pawłem dyskutowaliśmy jeszcze chwilę, a ja przy okazji spiłem Bronisława. 

Wstaliśmy późno i nieśpiesznie, śniadanie, pakowanie lin i w drogę do doliny. Po drodze jeszcze drobny zakup kontrolowany dodatkowej karmy dla grotołazów i zapas paluszków do latarki.

Droga do Doliny Mułowej nie szła nam zbyt żwawo. W końcu bez przeszkód dotarliśmy nad otwór jaskini. Nieśpieszne przebieranie się, ostatnie ustalenia co jest czym/czego, telefon do Rafiego, który był naszym zabezpieczeniem, i w dół po linie w kierunku otworu.

Jaskinia przywitała nas mokrą złotówką. W tym momencie poczułem to wspaniale uczucie, gdy wraca się po długiej nieobecności do swojego habitatu ;). W końcu wszyscy wyszliśmy z jaskini. Co prawda nie z Ptasiej, bo żaden z nas w niej jeszcze nie był. Dopiero teraz Ptasia Studnia dostąpiła niewątpliwego zaszczytu goszczenia naszej wspaniałej czwórki ;)

Kolejna studnia za studnią szły gładko, widoki były wspaniale, a przyjemność z poruszania się po dziurze ogromna. Wrażenie zrobił na mnie drugi zjazd - superowa 40 – stka, do której dociera się krótkim meandrem i dalej przez Salę ze szczeliną w spągu, pod którą otwiera się Studnia. Ku mojemu zaskoczeniu wahadło w Studni Palidera poręczuje się bajecznie prosto,  jak mówią - strach ma wielkie oczy. Po następnym zjeździe dotarliśmy do Sali Dantego.

W Sali Dantego bez problemu znaleźliśmy batinoxy do studni Flacha. Jednakże z uwagi na niepewność części zespołu, szukaliśmy innych punktów do zjazdu. Tak, po przemyszkowaniu całej Sali, wróciliśmy na właściwą drogę. Jeszcze jeden odcinek linowy i mokra 18 – stka, która jest faktycznie bardzo mokra:/. W tym momencie definitywnie zakończyła się obszerna część jaskini.

Tu następnie rozładowaliśmy graty typu aprowizacja i po „rzucie Pawłem przez Szczelinę” (zacisk klasy LUX) oceniliśmy, że dalsza droga wiedzie przez ciasną szparkę ;). Moje wielkie cielsko z trudem udało się przecisnąć i ruszyliśmy dalej. Jeszcze zacisk ¾, który nie sprawił mi większych trudności. Z kolei Hubert i Sławek ocenili, że był cięższy od LUX’a. No cóż…  każdy lubi co innego,  a o gustach podobno się nie dyskutuje.

Ostatni zjazd deszczową 11-stką pokazał, że mokra 18-stka to Pikuś (Pan Pikuś). I tak dotarliśmy do zaciskającego się końca jaskini, a teraz pozostało już tylko wygramolić się na powierzchnię.

W górę zaczęło się bardzo mokro, woda leciała na paszczę, okulary… Od tego momentu nie miałem ani skrawka suchego ubrania :) na sobie. Okulary na szkłach zminimalizowały możliwość obserwacji otoczenia do minimum. 

Do depozytu dotarliśmy o godzinie 3-ciej 21-06-2015r. Po uzbieraniu pełnego wora zdeporęczowanych lin, wysłałem mocno już wychłodzonego Pawła przodem w kierunku wyjścia. Po uzbieraniu następnego wora Hubert zabrał się jako drugi, a ja ze Sławkiem deporęczowaliśmy jaskinię do końca. W ostatniej, zlotowej studni, złamałem się i czekając na swoją kolej rozpakowałem folię NRC i obserwowałem blade światło próbujące się przedrzeć z powierzchni przez otwór jaskini.

Po zdeporęczowaniu całości (włącznie z liną zjazdową do otworu) przebraliśmy się i ruszyliśmy ciężkim krokiem, ale ze wspaniałymi wspomnieniami, w dolinę. Po drzemce na bazie i pożegnaniu z Gaździną wróciliśmy do Warszawy.

Jaskinia na szczęście nie należy do ciężkich, trzeba jednak zabrać z ze sobą sporo lin i dużo cierpliwości z powodu długich odcinków linowych bez przepinek.

Zdjęcia -> https://goo.gl/photos/4ED1VjodKQ9jQtDT8

Film -> https://www.youtube.com/watch?v=GoaUCHPd9pc&feature=youtu.be

 

Mariusz T.Mejza

 

*) A podobno to kobiety są niezdecydowane… – przyp. Paskudy 

Przeczytano 1869 razy

Podziel się

share on facebook share on linkedin share on twitter
Joanna Magdalińska

Nieuleczalna kociara, miłośniczka aktywnego wypoczynku, nałogowa degustatorka tanich win, kolekcjonerka skał radioaktywnych... Zapytaj co myślę, a z pewnością odpowiem Ci z gracją i szczerością Małej Mi z Muminków;)

Współpracujemy z:

 

 

Jesteśmy członkiem PZA 
Współpracujemy z e-przemek.pl
 

 

Skontaktuj się z nami

Masz pomysł na ciekawą wyprawę, projekt?

Chciałbyś poznać wyjątkowych i wyjątkowo dzielnych ludzi?

Chciałbyś spróbować swoich sił w poruszaniu się po górach i jaskiniach?

skontaktuj się