Autorka:  2015-06-11

Rower - Asie w trasie

(2 głosów)

RowerAsie w trasie

Zapraszam na krótką relację z wycieczki rowerowej na Jurę, która miała miejsce w dniach 30-31.05.2015r. W eskapadzie udział wzięły dwie speleo-Asie. Pokonany dystans wyniósł ok. 150km. Po drodze udało nam się zwiedzić m.in. ruiny zamków i warowni leżących na trasie Rowerowego Szlaku Orlich Gniazd. Mamy nadzieję, że wyjazd ten stanie się początkiem innych inicjatyw rowerowych organizowanych w ramach klubowej sekcji rowerowej. Następnym razem może Bornholm? Jacyś chętni?

Asia Magdalińska

 

Plan był prosty – żadnych jaskiń i skałek. Zamiast tego rower, sakwy i 150 km pięknych jurajskich łąk i lasów wraz z górującymi nad nimi kamiennymi warowniami i zamkami. W ten oto sposób Asia-paskudna z Asią-mniej-paskudną wyruszyły na pierwszą w tym roku dwudniową wycieczkę rowerową Szlakiem Orlich Gniazd. Cała trasa ma długość ok. 190 km i rozpoczyna swój bieg w Krakowie. My zdecydowałyśmy się na wersję „light” i skróciłyśmy ją do ok. 150 km, pokonując dystans między Krzeszowicami a Częstochową. Termin wyjazdu podyktowany został dostępnością biletów kolejowych na rower, których jest dosłownie kilka na cały skład. Zakup biletów kolejowych to w ogóle materiał na odrębną relację. Pani Kasjerka nie mogła sprawdzić dostępności biletów rowerowych bez wystawienia biletu osobowego na  przejazd. Proces wystawiania biletu osobowego, sprawdzania dostępności biletu rowerowego w danym terminie i ewentualnego anulowania biletu osobowego w razie niedostępności biletu rowerowego (ufff!!!).. był mocno skomplikowany i czasochłonny. Ta absurdalna procedura zakończyła się jednak pełnym sukcesem. Zaopatrzone w bilet podróżnika sztuk 2 oraz odpowiednią ilość biletów rowerowych, zajęłyśmy się techniczną stroną naszej „ekspedycji”. Rowery zostały wyczyszczone i nasmarowane, koła napompowane, zapasowe dętki zakupione. Wyprawa poprzedzona została również przeprowadzonym przez Herberta przeszkoleniem z zakresu podstawowego serwisowania roweru. 

Ostatecznie dnia 29.05 stawiłyśmy się na Dworcu Centralnym w oczekiwaniu na pociąg relacji Olsztyn-Kraków Płaszów. Skład przyjechał z 40 minutowym opóźnieniem, a nasz rowerowy wagon okazał się zwykłym bezprzedziałowcem bez opcji bezpiecznego przewozu rowerów. Ku rozpaczy innych podróżnych musiałyśmy zatem zablokować dojście do jednej z łazienek. Poza tym podróż przebiegała bez większych przygód. Do Krakowa dotarłyśmy ok. 23-ej i udałyśmy się na nocleg do Agnieszki. Wieczór minął na babskich rozmowach przy winie (o życiu i facetach oczywiście ;). W efekcie poranek 30.05. nie należał do lekkich. Na szczęście Agnieszka ogarnęła nas śniadaniowo i dzięki temu zdążyłyśmy na poranny pociąg do Krzeszowic, który notabene również przyjechał spóźniony dobre pół godziny. Ok. godz. 9-tej w końcu udało nam się wsiąść na rowery i ruszyć czerwonym szlakiem rowerowym w kierunku Częstochowy. Pogoda dopisywała. Trasa była bardzo dobrze oznaczona i tylko w kilku miejscach musiałyśmy wspomagać się mapą.

mam mapę i nie zawaham się jej użyć  

Mijałyśmy kolejne jurajskie miejscowości zatrzymując się przy co ciekawszych kościółkach (Paczółtowice, Racławice) bądź innych atrakcjach (położony w Dolinie Eliaszówki klasztor karmelitów bosych z 1629 roku w Czernej). Dzień był dosyć wymagający kondycyjnie, gdyż po drodze czekało na nas kilka większych podjazdów. Na obiad zatrzymałyśmy się na rynku w Olkuszu, gdzie właśnie rozpoczynała się impreza z okazji Dnia Dziecka. Po sycących plackach po węgiersku ruszyłyśmy w kierunku zamku w Rabsztynie. Na obiekcie tym trwają obecnie prace rekonstrukcyjne. Część udostępnionych do zwiedzania zabudowań (wieża strażnicza i brama główna) jest zadaszona. Dzięki temu w stosunkowo komfortowych warunkach udało nam się przeczekać gwałtowną burzę z piorunami, która na pewien czas uniemożliwiła nam kontynuowanie trasy. Dalsza droga biegła przez lasy bukowe i wapienne skałki w rejonie Jaroszowca, Golczowic i Cieślina.

  

W Bydlinie niespodzianka! Trafiamy na kolejny festyn z okazji Dnia Dziecka, na którym zostajemy gorąco powitane przez lokalną społeczność. Po poczęstunku składającym się z pączków i innych słodkości, zaopatrzone w balony, odblaski, gadżety rowerowe i garść cukierków, ruszamy w dalszą drogę. Mijamy ruiny zamku w Bydlinie i kierujemy się w stronę miejscowości Krzywopłoty i dalej przez Góry Bydlińskie w stronę malowniczej Doliny Wodącej z pasmem Skał Zegarowych. Po drodze łapie nas kolejna burza. Tym razem przed totalnym przemoczeniem ratuje nas obszerna wiata turystyczna. Ruszamy w kierunku nieudostępnionego do zwiedzania zamku w Smoleniu i dalej przez pasmo Smoleńsko-Niegownickie i Ryczów w stronę Ogrodzieńca. Robi się późno a my nadal mamy do pokonania kilkanaście kilometrów. Na szczęście ostatni odcinek trasy jest bardzo komfortowy i dominują na nim długie, panoramiczne zjazdy. Do Skarżyc docieramy już po zmroku. Śpieszymy się. Zamek w Morsku mijamy w zupełnych ciemnościach i pędem kierujemy się w stronę bazy noclegowej w Podlesicach. Jest godzina 23. Ubłocone od stóp do głów, ale bardzo zadowolone z udanego dnia i pokonania dystansu ok. 86 km, meldujemy się na kwaterze. Szybki prysznic, kolacja i padamy na łóżka. Nie mamy nawet sił, żeby choć trochę ogarnąć rowery.

      

31.05. budzi nas piękna, słoneczna pogoda. Śniadanie jemy na werandzie delektując się pierwszymi promieniami słońca. Rowery są niemiłosiernie ubłocone. Trzeba będzie oczyścić je jakąś szczotką. Bolą nas mięśnie, o istnieniu których nie miałyśmy bladego pojęcia. Nie martwimy się jednak. Zostało nam tylko 65 km trasy, do tego teren wydaje się sporo łatwiejszy – płaski i z niewielką liczbą podjazdów. W dalszą trasę ruszamy po 8-ej. Mijamy Górę Zborów i kierujemy się w stronę zamków w Bobolicach i Mirowie. Ten pierwszy robi na nas ogromne wrażenie. Pewien wpływ ma na to przemiła obsługa, która z dużym entuzjazmem opisuje nam realia rycerskiego życia. Zostajemy zakute w dyby, mierzymy elementy średniowiecznej zbroi, a nawet wchodzimy w bliższą znajomość z napotkanym w jednej z komnat upiorem.

  

Dalsza droga nieoczekiwanie wiedzie nas do miejscowości Żarki. Jesteśmy nieco zaskoczone, gdyż zgodnie z naszymi mapami szlak powinien zaprowadzić nas do Niegowej. Topografia Żarek i oznaczenia tamtejszych szlaków rowerowych są dla nas nieczytelne. Tracimy czas na ustalenie, w którą stronę powinnyśmy się dalej kierować. W końcu udaje nam się trafić na oznaczenia prowadzące w stronę Przewodziszowic i Ostrężnika. Po drodze mijamy Sanktuarium Matki Bożej w Leśniowie, w którym zaopatrujemy się w lokalne produkty m.in. ciasteczka i czekolady: paulińską, klasztorną i postną, licząc na to że zostały odpowiednio poświęcone w intencji pozbawienia kalorii ;). W Ostrężniku zatrzymujemy się na obowiązkowego pstrąga. Wdrapujemy się też na ruiny zamku i zwiedzamy jaskinię Ostrężnicką. Dalsza trasa wiedzie leśnymi, bardzo piaszczystymi drogami w kierunku Suliszowic, Siedlec i Zrębic. Stąd już blisko do ruin zamku w Olsztynie. Na olsztyńskim rynku robimy postój na kolejne tego dnia lody i bez dalszej zwłoki ruszamy w stronę Kusiąt i Częstochowy. Na dworzec kolejowy docieramy na godzinę przed odjazdem pociągu. W nagrodę pijemy gorącą czekoladę w pobliskim barze. Tym razem pociąg przyjeżdża o czasie, a na nasze sponiewierane rowery czekają komfortowe wieszaki ;). Jesteśmy bardzo zadowolone z całej przebytej trasy. Uświadamiamy też sobie jak bardzo miejsca, które uważamy za „znane” potrafią zaskoczyć i jak wiele jest jeszcze do zrobienia i zobaczenia.

Asia Magdalińska i Asia Wolańska 

    

Przeczytano 1996 razy

Podziel się

share on facebook share on linkedin share on twitter
Joanna Magdalińska

Nieuleczalna kociara, miłośniczka aktywnego wypoczynku, nałogowa degustatorka tanich win, kolekcjonerka skał radioaktywnych... Zapytaj co myślę, a z pewnością odpowiem Ci z gracją i szczerością Małej Mi z Muminków;)

Współpracujemy z:

 

 

Jesteśmy członkiem PZA 
Współpracujemy z e-przemek.pl
 

 

Skontaktuj się z nami

Masz pomysł na ciekawą wyprawę, projekt?

Chciałbyś poznać wyjątkowych i wyjątkowo dzielnych ludzi?

Chciałbyś spróbować swoich sił w poruszaniu się po górach i jaskiniach?

skontaktuj się