Autor:  2018-01-31

Weekend w Miętusiej - Obóz Noworoczny SW 2018

(0 głosów)

W ramach tegorocznego Obozu Noworocznego SW, rozpętanego przez Mariusza Mejzę udało nam się dwa razy zaatakować jedną z piękniejszych “zimowych" jaskiń tatrzańskich - Jaskinię Miętusią. Zapomniałem już, jak mocno zmęczyliśmy się podczas akcji do Avenów w marcu 2014 roku, i stwierdziłem pełen optymizmu, że trzeba iść na akcję do samego końca z opcją odwiedzenia Wszawych Kominów. Nieduży, silny zespół miał zadziałać szybko i sprawnie i wyrobić się w 15 godzin. Co z tych planów wyszło?

W Obozie Noworocznym udział wzięło ponad 20 osób i na bazie u Krysi w piątek wieczorem było bardzo przyjemnie :-) Ustaliliśmy finalny skład zespołu na naszą akcję, zworowaliśmy liny itd. Inne zespoły też sprawnie się zorganizowały! Rano, 20 stycznia, wszyscy ruszyli do jaskiń.
W naszym zespole byli: Asia, Krzysiek, Mariusz, Mirek i ja. Spacer do jaskini poszedł szybko i przyjemnie. Nastroje dopisywały.

 

Przejście przez Wantule jak zwykle sprawiło mi wielką przyjemność. Nie wiem, co jest takiego w tym porośniętym lasem rumowisku bloków skalnych, ale zawsze kiedy tamtędy przechodzę, czuję wyjątkową atmosferę tego miejsca… i nie jest to raczej kwestia niedźwiedzia, który nieopodal zrobił sobie plac zabaw ;-)
Pod jaskinią szybko się przebraliśmy i ruszyłem z pierwszym workiem do dziury. Rura przywitała mnie lodowymi "naciekami", a w niektórych miejscach całymi kurtynami z sopli… Cieszyłem się jak dziecko z ich widoku i smuciłem, kiedy musiałem je rozwalić, żeby przejść dalej.


Szybko pokonałem początkowe partie i po zaporęczowaniu Kaskad poczekałem na kolejny worek z linami. Niespecjalnie się spieszyliśmy, ale też nie szliśmy zbyt wolno. W niecałe 2 godziny byliśmy pod MarWojem… Kiedy schodziłem Długą Salą i zatrzymałem się na chwilę w jej zwężeniu, zaniepokoił mnie całkowity brak przewiewu. Przez myśl przeszło mi, że MarWoj jednak jest zalany po strop i dalsza droga może okazać się niemożliwa. Po kolejnych kilku krokach, kiedy zobaczyłem wodę już w początkowej części sali, wiedziałem, że jest jej za dużo. Usiadłem sobie spokojnie i podziwiałem idealnie przejrzystą i gładką taflę wody… Poczekałem na resztę.


Mariusz odważył się zbadać syfon i przyjrzeć z bliska sytuacji (on jako jedyny zabrał piankę i okularki). Udało mu się przenurkować pod pierwszym obniżeniem stropu, ale poziom wody nie pozwolił na wynurzenie się zaraz za nim. Po którejś próbie udało mu się przepłynąć na drugą stronę. Niestety transport lin i samo nurkowanie w zmąconej wodzie całkowicie zalanego syfonu przerosło nasze chęci dalszej eksploracji na dziś. Ogarnęliśmy się, szybko zajrzeliśmy do sąsiadującego z MarWojem Syfonu Pawiana i zawróciliśmy w kierunku Głównego Korytarza.

Po drodze zauważyliśmy, że woda w Syfonie Zwolińskich nieznacznie opadła w ciągu kilku godzin. W momencie kiedy wchodziliśmy do jaskini, wylewała się ona do głównego korytarza, a teraz dało się przejść “suchą stopą”.


W drodze powrotnej, po krótkim wspinie (dzięki Mirek za pomoc!:-)), zajrzeliśmy do Górnego Korytarza i Partii Nietoperzowych. Pierwszy raz odwiedzałem tą część jaskini i pozytywnie się zaskoczyłem. Warto tam zajrzeć :-)


Szybko pokonaliśmy Rurę i zdążyliśmy do Adamo na dobrą kolację :-).

21 stycznia w trójkowym zespole z Asią i Krzyśkiem przygotowaliśmy szybką akcję w Miętusiej, gdyż tego dnia planowaliśmy wcześniejszy powrót do Warszawy. Plan zakładał wspięcie się w Sali bez Stropu i przejście Korytarzem Trzech Króli do Błotnych Zamków oraz powrót przez Kaskady. Po dotarciu pod otwór, natknęliśmy się jednak na 10 osobową ekipę kursową z Wałbrzycha, która właśnie zaczęła wchodzić do jaskini i - co gorsza - planowała taką samą akcję, jak nasza, tylko na dwa zespoły. To skutecznie wykluczyło nasze zamiary na szybką, 3 godzinną akcję. No cóż, nie ma to jak dobra wymówka, żeby zamiast wejścia do dziury zrobić sobie spokojny spacer po Wantulach! Pozytywne było jednak spotkanie z Gizelą - naszą koleżanką z Wałbrzycha - i miła rozmowa :-). Ruszyliśmy w drogę powrotną. Spotkaliśmy jeszcze naszą drugą ekipę, która również wybrała się do Miętusiej i miała znacznie więcej czasu niż my. Krzysiek odłączył się od nas i poszedł z chłopakami do dziury. My natomiast wróciliśmy spacerkiem do bazy.

Szkoda, że nie mogliśmy zostać na kolejne dni. W ciągu weekendu i przez cały kolejny tydzień, odbyło się wiele akcji naszych koleżanek i kolegów, z których relacje mam nadzieję niedługo przeczytać :-)

W akcji do Miętusiej 20 stycznia 2018 roku udział wzięli:
Joanna Magdalińska
Krzysztof Letki
Mariusz Mejza
Mirosław Machulak
Piotr Chrzanowski

Przeczytano 1326 razy

Podziel się

share on facebook share on linkedin share on twitter

Współpracujemy z:

 

 

Jesteśmy członkiem PZA 
Współpracujemy z e-przemek.pl
 

 

Skontaktuj się z nami

Masz pomysł na ciekawą wyprawę, projekt?

Chciałbyś poznać wyjątkowych i wyjątkowo dzielnych ludzi?

Chciałbyś spróbować swoich sił w poruszaniu się po górach i jaskiniach?

skontaktuj się