Relacje (46)

5 września postanowiłem ja niżej podpisany wraz z Anną Różańską i Pawłem Jaroszem odwiedzić Tatry. Wybór padł na system Ptasiej Studni. Trochę nas mało na taki system, ale w międzyczasie wyskoczył konkurencyjny klubowy wyjazd do MRU. System MRU to nie w kij dmuchał, kilka razy większy od Ptasiej, ale my postanowiliśmy trzymać się swojego planu.

W weekend 27-29.10.2017r. odbył się wyjazd do sztolni sudeckich, zorganizowany przez Jurka, który - zanim zaczął przemierzać korytarze jaskiń - penetrował pozostałości po dawnych kopalniach.

wtorek, 07 listopad 2017 08:54

Owca i stado

Autorka:
Miał być babski wyjazd, a wyszło jak zwykle. Gdy tylko się coś dzieje i towarzyszą temu kobiece chichoty, to nagle znikąd pojawia się … facet! Każda tak naprawdę tego wyjazdu potrzebowała: Betka przed wyprawą w Kanin, Iza przed wyjazdem w Prokletije, Asia przed planowaną wyprawą do Picos, a Ola przed wyjazdem do Francji w Vercors. Ten facet nie był wcale nam potrzebny. Znacie te sytuacje, że czasem po prostu „nie wypada” odmówić? Jest coś w tym wszechświecie, że pewne rzeczy się po prostu w niewytłumaczalny sposób przyciągają. Czasem, zamiast się sprzeciwiać rzeczywistości i iść „pod prąd”, można odpuścić i popłynąć z nurtem rzeki. Tak też zrobiłyśmy. Przyjęliśmy zbłąkanego faceta do stada. Oczywiście pod pewnymi warunkami.
poniedziałek, 30 październik 2017 06:24

Co kryją Zlaté Hory? relacja Grabka

Autorka:

Siedem, może dziesięć dni do wyjazdu, a ja mam drugi raz ten sam sen: w „Naszej Komorze”, którą trzymamy w tajemnicy przed wszystkimi, na drugiej przepince nad półką skalną, odpadam i lecę. Robię to znudzony codziennością zmywania garów, chodzenia do pracy, zmęczeniem ludźmi krytykującymi mnie, za wszystko co robię, trochę ze zmęczenia – po prostu robię jakiś bezmyślny błąd i odpadam. Nigdy wcześniej tak nie miałem. Owszem, typowe u mnie jest zdenerwowanie przed wyjazdem z kilkoma noclegami pod ziemią, ale ten sam sen dwa razy? Coś chyba może być nie tak…

środa, 04 październik 2017 00:00

W szponach (nie tylko) Paskudy

Autorka:

30.09.2017r. grupa Bogu ducha winnych dziewcząt i chłopców pojawiła się w Łutowcu, by zmierzyć się ze swoją pierwszą w życiu jaskinią. Pech chciał, że tego dnia Ania z Paskudą plan taki miały, coby zwabić kilku debiutantów do strasznej pieczary i tam ich srogo przeczołgać po błocie i kamieniach. Kierując się swoim nieomylnym, grotołazim instynktem wyłowiły więc z tłumu siedmiu niespodziewających się niczego biedaków, a do pomocy w dręczeniu namówiły Krzyśka – znanego jaskiniowego łobuza.

piątek, 08 wrzesień 2017 00:00

O tym, że urlop może być przyjemny

Autorka:

Samej ciężko mi w to uwierzyć, ale tegoroczny urlop zaliczyć muszę do wyjątkowo mało masochistycznych – bez błota, bólu i cierpienia. Nawet pogoda była wyjątkowo łaskawa. W ciągu 3 tygodni deszcz padał może ze 2 - 3 razy i zawsze wtedy, kiedy akurat byliśmy pod dachem.  Jeśli dodamy do tego przepiękne krajobrazy Tuszetii, Chewsuretii i Chewii oraz wspaniałe dania gruzińskiej kuchni, możnaby nawet pokusić się o stwierdzenie, że urlop 2017 był wyjątkowo udany i nawet Bartek nie zdołał (choć próbował ;)) popsuć mojego dobrego humoru.

Fot. W przebieralni przed zejściem do Ptasiej Studni.

Kiedy pojawiły się plany akcji jaskiniowej w pierwszy weekend lipca, celem miała zostać Jaskinia Marmurowa. Plany szybko ewoluowały i ambicje Pawła, głównego organizatora, pokierowały nas w stronę Wielkiego Kłamcy, a więc największego jeziora tatrzańskiego, które znajduje się w jaskini Ptasiej Studni. Kiedy pomysł zaczął nabierać realnych kształtów, okazało się, że nie my jedyni wpadliśmy na niego w tym dniu. Rolkę w tę samą linę postanowiła również wpiąć, nie kto inny, a tegoroczna mistrzyni technik jaskiniowych Marta. Nie było to dla nas przeszkodą, a wręcz przeciwnie, jako że grotołazi są z natury towarzyscy (szczególnie w kwestii wnoszenie lin i szpeju pod jaskinię), postanowiliśmy połączyć nasze siły z ekipą Marty. Umówiliśmy się, że my zaporęczujemy, a oni zdeporęczują drogę do Wielkiego Kłamcy.

Nawet jeśli kilka dni przed samym weekendem zapowiadają super słabą pogodę, to czasami warto na przekór rozsądkowi jechać w Tatry! Sprawdziło się stare porzekadło, że pogoda w górach szybko się zmienia i potrafi zaskakiwać. Nas zaskoczyła tym razem "na plus"!

środa, 14 czerwiec 2017 00:00

Mazurskie SPA z komarami

Autorka:

 O tym, że grotołazi to mistrzowie umartwiania się wiemy nie od dziś. Nawet wówczas, kiedy grotołaz nie przebywa w jaskini, jakaś nieznana siła kieruje jego kroki w kierunku aktywności, które czasem trudno nazwać inaczej niż masochizmem. O tym jak wygląda kompromis między czołganiem się w błocie, a upodleniem przed telewizorem przeczytacie poniżej.

Pomysł na tę akcję narodził się w głowie Asi Paskudy ponad rok temu. W minioną sobotę (27 maja 2017 roku) udało się go zrealizować, niestety bez jej udziału :-(

Po zasięgnięciu języka okazało się, że do "wysokich jaskiń" można już śmiało chodzić a śniegu na Czerwonych Wierchach niewiele zostało, stwierdziłem, że czas zacząć sezon! Szybkie kilka telefonów i udało mi się namówić Magdę, Bartka i Rafała. Po wyspaniu się, dobrym śniadaniu, ruszyliśmy nieśpiesznie... pogoda dopisywała. Podziwiając widoki, strzelając sporo fotek i przyglądając się kozicom doszliśmy pod otwór.

środa, 31 maj 2017 00:00

Podstawowy kurs kartowania 2017

Autor:

Jak co roku, w szkoleniu z kartowania jaskiń organizowanym przez KTJ PZA liczny udział wzięli nasi klubowicze. Prawdę mówią byliśmy najbardziej liczną grupą :-). Szkolenie odbyło się w dniach 20-21 maja 2017. W szkole podstawowej w Łutowcu spędziliśmy dwa dni pełne wspólnej nauki. Praktykę natomiast zdobywaliśmy w pobliskich jaskiniach: Jaskini na Dupce, Jaskini Ludwinowskiej oraz Jaskini w Sokolnikach. Szkolenie było bardzo ciekawe i kompleksowe...

niedziela, 28 sierpień 2016 00:00

Klubowy kurs wspinaczkowy

Autorka:

Za nami kolejny klubowy kurs wspinaczkowy. W dniach 23-28.07.2016 r. szkoliliśmy się w skałach Jury w oparciu o bazę w Rzędkowicach.

wtorek, 21 czerwiec 2016 00:00

Podstawowy kurs kartowania 2016

Autorka:

Wieczór 16 czerwca. Ludzie zgromadzeni przed telewizorami śledzą właśnie mecz Polska – Niemcy. Co jakiś czas wieczorną ciszę przerywają okrzyki  „Polskaaa biało – czeeerwoni!!!” i dźwięki wuwuzel. My nie kibicujemy. Zamiast tego łazimy od drzewa do drzewa i strzelamy laserem. Czasem również wyrywają nam się okrzyki, ale zgoła inne – szczególnie, kiedy nie udaje nam się trafić w zaznaczony na drzewie punkt. Nie wiem, czy na całym świecie znalazłaby się druga taka trójka, która zamiast popijać piwko w towarzystwie znajomych, kalibruje Disto. Żeby wszystko było jasne – my jesteśmy tylko ofiarami pewnego szkolenia i należy nam się współczucie, a nie pogarda! A winny jest oczywiście Mateusz Golicz i tej wersji będziemy się trzymać ;).

piątek, 25 marzec 2016 00:00

OD SPANIA SIĘ ODCHODZI

Autor:

Pomysł na wypad do Galerii Wileńskiej w systemie jaskini Mala Boka – BC4 (Polska Jama) kiełkował już od paru lat w głowach uczestników letnich wypraw w słoweński Kanin. Galeria Wileńska z uwagi na dużą odległość od obydwu otworów wymagającą działania z biwakiem, była sporadycznie eksplorowana przez Słoweńców. Parę lat temu porzucili oni zupełnie eksplorację Małej Boki skupiając się na innych problemach. Galeria rozwija się w kierunku eksplorowanej przez nas od kilku lat jaskini BC 10 głębokości 863 m. Ponieważ dotarcie na przodki w dolnej części BC 10 jest skrajnie trudne pomyśleliśmy o zbadaniu rejonu potencjalnego połączenia od strony Boki.

Do wyjazdu przybliżył nas wypad zimowy w grudniu 2014, podczas którego trzech uczestników wyprawy (Paweł Ramatowski, Piotr Sienkiewicz i Andrzej Witas) w rekordowym czasie 13 godzin i 20 min. pokonało trawers systemu od dołu do góry. Akcja poprzedzona była wcześniejszym rekonesansem w dolnej partiach Małej Boki.  Największą obawę przy niestabilnej pogodzie budzą syfony, które w przypadku odwilży zamykają odwrót już we wstępnych partiach. Górna część systemu, czyli BC4, była już większości z nas znana.

Drzwi do Narni otworzyły się zupełnie znienacka, kiedy schodziłyśmy z Jasła w kierunku Okrąglika. Gałęzie drzew ciężkie od zmrożonego śniegu uginały się pod jego ciężarem, tworząc niesamowite bramy i korytarze. Ozdobione śnieżnym ornamentem pnie wyglądały niesamowicie. Chrupiąca pod butami pokrywa tworzyła praktycznie gładką, nienaruszoną warstwę i gdyby nie lekko rysujący się ślad biegówek, kompletnie nie wiadomo byłoby, w którą stronę się kierować. „Dorota, mam wrażenie, jakby za chwilę miało się wydarzyć coś nadprzyrodzonego”. „No... ja czuję się, jakbym właśnie wyszła z szafy…”

Współpracujemy z:

 

 

Jesteśmy członkiem PZA 
Współpracujemy z e-przemek.pl
 

 

Skontaktuj się z nami

Masz pomysł na ciekawą wyprawę, projekt?

Chciałbyś poznać wyjątkowych i wyjątkowo dzielnych ludzi?

Chciałbyś spróbować swoich sił w poruszaniu się po górach i jaskiniach?

skontaktuj się